21
Gru.
0

Kwiaty i aldehydy

Ta grupa zapachów nieodparcie kojarzy się z perfumami N° 5 firmy Chanel. Właśnie w nich po raz pierwszy pojawiła się w dużych ilościach syntetyczna substancja o nieco cierpkim, chłodnym, odrobinę woskowym zapachu, zwana aldehydami. Twórca pachnidła – Ernest Beaux połączył z nimi przyjazny, tradycyjny akord jaśmi- nowo-różany i uzyskał niezwykły efekt. Dzięki nutom kwiatowym perfumy były kobiece i nawet nieco romantyczne, natomiast nuty chłodne nadawały tej „kobiecości” nowy wymiar – niezależność i inteligencję. Nowa kompozycja budziła dystans, refleksję, odrobinę niepokoju.

Taki charakter zapachu niewątpliwie odpowiadał Coco Chanel, kobiecie wyzwolonej i nowoczesnej oraz jej, wyznającym podobne ideały, klientkom. Jego miłośniczką była np. Marylin Monroe, której niewątpliwie dawał poczucie, że jest kobietą nie tylko atrakcyjną, lecz także – czego nie chcieli dostrzegać w niej inni – inteligentną.

Wkrótce jednak N° 5 padto ofiarą własnego sukcesu – jego zapach stał się synonimem zapachu perfum w ogóle. Zaczęły go używać kobiety nie tylko niezależne i twórcze, lecz także te, które do wyzwolenia wcale nie dążyły. Często nie dobierano tych perfum do osobowości, lecz kupowano ze względu na mit i modę. Do dzisiaj są jednym z najchętniej kupowanych pachnideł na prezent. Dopiero na tle pojawiających się w ostatnich latach coraz bardziej oryginalnych i coraz bardziej różniących się od siebie zapachów, znaczenia zakodowane w N° 5 stają się bardziej czytelne i w pełni można docenić zarówno geniusz Ernesta Beaux, jak i intuicję i inteligencję Coco Chanel.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>