18
Gru.
0

Jak powstają perfumy

Romantyczne czasy, kiedy kreatorzy perfum w biatych fartuchach i z menzurkami w ręce tworzyli perfumy pod wpływem wzruszenia losem bohaterki przedstawienia operowego, jak robit to ostatni kreator ze stynnego rodu perfumiarzy Guerlainów Jean-Paul, albo tęsknoty do syberyjskich mroźnych przestrzeni, dzięki której powstała kompozycja N° 5 Chanel, wydają się odchodzić w zapomnienie. Dzisiaj za twórców pachnideł uważają się specjaliści od marketingu, którzy w zaciszu klimatyzowanych gabinetów i drogich limuzyn usiłują przewidzieć, jaki zapach skłonni będą kupić miłośnicy perfum w nadchodzącym sezonie, i wnioski ze swoich przemyśleń precyzyjnie wprowadzają w życie.

Praca nad nowym zapachem rozpoczyna się w dziale marketingu firmy wprowadzającej perfumy na rynek. Nowocześni sprzedawcy w białych koszulach, krawatach i szarych garniturach przez kilka miesięcy zastanawiają się, czy w najbliższym czasie będzie zapotrzebowanie na zapachy zmysłowe, świeże, a może z nutami czekoladek i karmelu.

Zapisany na kilku kartkach papieru efekt ich rozmyślań trafia do laboratorium w wielkim koncernie chemicznym, gdzie kreatorzy perfum, zwani na cześć najczęściej wykorzystywanej przez nich w pracy części ciała „nosami”, próbują przetłumaczyć słowa na język zapachów. Zwykle nie udaje się im to za pierwszym czy drugim razem. Sophie Grojsman, jedna z najwybitniejszych kompozytorek zapachów, wspomina, że podczas tworzenia perfum Tresor cały czas otrzymywała z centrali firmy Lancóme faksy z zaleceniami wprowadzenia zmian w kompozycji zapachowej.

Dopiero kiedy dostała projekt flakonu – odwróconej, ściętej piramidy, zrozumiała, jak powinien pachnieć Trésor – nie była w nim potrzebna nuta początkowa. Kolejna wersja zapachu została przyjęta i stała się światowym przebojem.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>